śmieję się często z siebie
moralność mi mówi:
wolno ci się z siebie śmiać
choć nie znam z natury pomysłu
ubarwiam sobie życie jak
w zaczarowanych misiach
tęczowy świat
można być pustelnikiem
i ciszy bogactwo znać
można też być społecznikiem
i ślepo brnąć przez świat
oczy otwarte szeroko
telewizyjny raj na gnojniku
i walka o pilota bo teraz oglądać chcę ja
tak to bywa 70 % w przeliczniku
sposobem przeżywa ten świat
brzydzę się tym pustkowiem
przesiany przez sito przyjaźni kształt
znajdujesz w garści utknięte zapisy
przyjaciel twój jest jeden, może dwa
kręcą cię fazy, kręcą imprezy
zostajesz na nich od zmierzchu do świtu
na ścianie wyryte więzienne zdobycze
jesteś gonzales - kapitan pękniętego odbicia
choć inaczej kształtowało cię bycie
kształtujesz swą przyszłość malutkim przebłyskiem
dostaniesz strzałów miliony z nikąd
i zniknie w przestrzeni myśl o życiu
lekkim jak piórko puszczone na wiatr
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz