środa, 26 marca 2008

inności

chwila wytchnienia - samopas istnienia

środa, 12 marca 2008

mały kosmos

Człowiek,
Otoczony tępą manią,
Dążeń do ideałów - własnych
Poprawy - ulepszeń
wewnętrznych wartości
zewnętrznych widoków siebie
zostawia przestrzeń
Małe odbicie pragnień
Dostępne dla jego "widzi mi się"

Człowiek,
Zamknięty w pudełku
Własnych marzeń - sennych perwersji
Szęściem - beztroską
Odbija nielegalność świata
Kreując własną gwiazdę
Na bezkresie niebios
Marzy - marzy - marzy

Człowiek,
Mijający z duchem czasu
Kreujący tożsamość - własną
Rozwija skrzydła feniksa po omacku
trwa w wyniosłości swego istnienia
trwa w chwili upojenia
A potem na codzień
Spada - docenia

baletnica

wylewa z siebie słowa
jak turbina odrzutowa
przedziera sie zgrabnie po niewidzialnej płaszczyźnie
z manekinem wokół lawiruje
obróci słowami i tak zachachmęci
że wzrok nie dotsrzeże
ucho nie dosłucha
a ona na stópkach, na paluszkach
delikatnie truchta

tańczy z emocjami
igraszki sobie urządza
baletnica - prima nova
we mnie dreszcze wzbudza
jest groźna

zmienna jest jej posać
gdy źle zatańczy z tobą
i kręci się
i nęci się
a potem wybucha nowa fala
gracji w rozkosznym stylu
i znów na stópkach, na paluszkach
po cieńszej linii truchta

pogrywa z ludźmi
w pole często wpuszcza
baletnica - lordinnia sadów zielonych
dla siebie tylko tańczy
hiena