Ogarnia cię wtedy gdy w tobie jest wojna
Pochłania twe myśli, pochłania twe ciało
Rozdziera… na strzępy!
Krzyczy… przeładuj.
W nurt cię porywa gdzie przygoda czyha
Wybór niewielki – jest jedna
Złość serce rozpycha
Marazm i smoła określają stan bycia
Wykładasz na ławę,
Chyba że masz coś w sobie do ukrycia
Tłumaczeń jest wiele choć ta sama sztuka
Szkiełko i oko
patrzy a nie słucha
Zmienić dla zmiany
By nie trwać w próżni
ST.
Zaczynasz powoli bo opór jest wielki
Zrzucasz z siebie maski
Marynarkę, koszulę, skarpety, spodnie, szelki
Potem powoli zabierasz się za bliskie
Chcesz wymienić modela
Bo stary jest i brzydki?
Ten punkt spojrzenia zadumany w myśli
Ewoluuje w szereg nowych ziaren prawdy
w tobie…
Jeśli nawet nic nie zmieni się w okolicy
Szkiełko i oko patrzy i liczy.
