środa, 19 listopada 2008

w kan-i-onie

nieopatrzne myśli
przybywające jak fala do brzegu
chcą lawirować w poczekalni pomysłów

trudno, nie wolno ich powstrzymywać
niech budują

kolejne dni
upływają w zaciszu muzycznej przygody
układają nieskończenie subtelne
fraktale umysłu

to nie może być samotność
nie pora?

pod postacią pytajnika
gdzieś tu się chowa
ta mała, magiczna różdżka
co rozwiałaby te słowa

brak konstruktywnej logiki
rozbiłby głowę jak z prochami ojca dzban
ot tak

pozostawiłby tylko ślad
nieznaczący w kodeksie domysłów
lub całkowity brak
satanistycznych zapisków

sobota, 8 listopada 2008

Opakowanie

Serwowane w życiu publicznym
danie
kolorem, kształtem ma paść
znana maksyma banalna i prosta jak na niebie znak
nie spróbujesz nie smakujesz
znasz dylemat! Masz?

brylant pieści twą pokusę
podoba się, podoba
neuronowe informacje przekazywane obrazem
milisekundy, decyzja na tak
otwierasz, widok skusił
gleba! podłożona noga
Ty to zaczęłaś
Pandora! suko!

Osobowość
nieruchliwa jak kamienna góra
a bodziec wizualny przelotny
ponad miarę czasów ważny

Sztuczne tworzywa
Ikony w opakowaniu
Urządzenia, technika, pieniądze, lekarz, zabieg
I masz
Złoty krążek - Zaczarowany

środa, 26 marca 2008

inności

chwila wytchnienia - samopas istnienia

środa, 12 marca 2008

mały kosmos

Człowiek,
Otoczony tępą manią,
Dążeń do ideałów - własnych
Poprawy - ulepszeń
wewnętrznych wartości
zewnętrznych widoków siebie
zostawia przestrzeń
Małe odbicie pragnień
Dostępne dla jego "widzi mi się"

Człowiek,
Zamknięty w pudełku
Własnych marzeń - sennych perwersji
Szęściem - beztroską
Odbija nielegalność świata
Kreując własną gwiazdę
Na bezkresie niebios
Marzy - marzy - marzy

Człowiek,
Mijający z duchem czasu
Kreujący tożsamość - własną
Rozwija skrzydła feniksa po omacku
trwa w wyniosłości swego istnienia
trwa w chwili upojenia
A potem na codzień
Spada - docenia

baletnica

wylewa z siebie słowa
jak turbina odrzutowa
przedziera sie zgrabnie po niewidzialnej płaszczyźnie
z manekinem wokół lawiruje
obróci słowami i tak zachachmęci
że wzrok nie dotsrzeże
ucho nie dosłucha
a ona na stópkach, na paluszkach
delikatnie truchta

tańczy z emocjami
igraszki sobie urządza
baletnica - prima nova
we mnie dreszcze wzbudza
jest groźna

zmienna jest jej posać
gdy źle zatańczy z tobą
i kręci się
i nęci się
a potem wybucha nowa fala
gracji w rozkosznym stylu
i znów na stópkach, na paluszkach
po cieńszej linii truchta

pogrywa z ludźmi
w pole często wpuszcza
baletnica - lordinnia sadów zielonych
dla siebie tylko tańczy
hiena

piątek, 22 lutego 2008

Zaduma

Przychodzi powoli rozmyślań melancholia

Ogarnia cię wtedy gdy w tobie jest wojna

Pochłania twe myśli, pochłania twe ciało

Rozdziera… na strzępy!

Krzyczy… przeładuj.


W nurt cię porywa gdzie przygoda czyha

Wybór niewielki – jest jedna

Złość serce rozpycha

Marazm i smoła określają stan bycia

Wykładasz na ławę,

Chyba że masz coś w sobie do ukrycia


Tłumaczeń jest wiele choć ta sama sztuka

Szkiełko i oko

patrzy a nie słucha

Zmienić dla zmiany

By nie trwać w próżni

ST.


Zaczynasz powoli bo opór jest wielki

Zrzucasz z siebie maski

Marynarkę, koszulę, skarpety, spodnie, szelki

Potem powoli zabierasz się za bliskie

Chcesz wymienić modela

Bo stary jest i brzydki?


Ten punkt spojrzenia zadumany w myśli

Ewoluuje w szereg nowych ziaren prawdy

w tobie…

Jeśli nawet nic nie zmieni się w okolicy

Szkiełko i oko patrzy i liczy.

sobota, 12 stycznia 2008

kolokwializm

skąd mam ten ślad
skąd mam te znaki
czy może jestem inny
a może jestem nijaki

szepty płyną do uszu
to rozmowy poważne
choć je rozumiem
traktuje je jak doraźne

nie zmienia nic mówienie
choć wyperswadowałem słów kilka
znane jest mi spojrzenie
że za krótka jest ta piłka

chowam ręce za siebie
twarz w kolana upycham
myślę sobie, że korzeni
i tak nie dotykam...

inności

rzeczywistość jest nierealna do urzeczywistnienia