Widziałem kwiaty purpurowe
O niezrównanej urodzie
Widziałem niebo srebrzyste
Jak łuska w wodzie
Ziemię oblaną w błękicie
Co tęczy oddaje swą zorzę
I księżyca źrenicę
W czerwonym kolorze
Czułem w sobie szaleństwo
Od skalnego uroku
I zboczyłem z mej drogi
Nie zmieniając kroku
Lekki powiew wiatru
Schwytany w białe żagle
Zmiana, selektywna odwrotność
Tak szybko, tak nagle
I czasem siadam samotnie
W kącie jak mysza
Powracam do złudzeń
Lecz w sercu jest cisza
Znikają żagle, skały, kwiaty
Odchodzą by nie nęcić
I zostajesz ty!
Dzięki tobie umiem tęsknić…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz