Idę nocą bo tak lepiej, idę nocą myśl otwarta
Ciemność skrada się mym cieniem
A codzienność jest spojrzeniem, które noszę
Milczę zatem, choć słów w ustach mam bez liku
Milczę…, choć słów milion na języku
Cień wiruje różnokształtny, odsłaniając swoje pozy
Czy to mój cień? Kto tam stoi?
Rozglądam się starannie penetrując okolicę
Stoję sam, słyszę tylko ciszę, ciszę…
Milczę zatem, choć słów w ustach mam bez liku
Milczę…, choć słów milion na języku
Ruszam w przody krok za krokiem, wolniej…
Walka moja ze zmęczeniem, -no dalej-
Czemu czujesz się samotny?
Dzień znów wstanie, wszystko zmieni…
Czekam idąc, hm… stoję?
Zwyciężyłem jedno życie,
Teraz wiem –moje-
Milczę zatem, choć słów w ustach mam bez liku
Milczę…, choć słów milion na języku

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz